Promieniowanie uwolnione do środowiska w wyniku awarii w Fukushimie stanowiło niewielkie zagrożenie dla ludności – stwierdziła Światowa Organizacja Zdrowia. WHO przewiduje, że skutki awarii nie wykroczą poza podniesienie poziomu ryzyka nowotworowego w dwóch miastach i nie będą miały żadnego, zauważalnego wpływu na ludność Japonii ogólnie.

Międzynarodowy zespół ekspertów powołany przez WHO przebadał wiele grup ludności w prefekturze Fukushima i oszacował wysokość dawek, na jakie były one narażone w wyniku wypadków z marca 2011.

Dawki te w sposób niezwykle szczegółowy i ostrożny powiązano z ewentualnymi skutkami zdrowotnymi, zakładając związek liniowy pomiędzy wysokością tych dawek a ich wpływem na zdrowie człowieka. Wyniki tej analizy opublikowano dzisiaj w raporcie zatytułowanym “Oszacowanie ryzyka zdrowotnego związanego z awarią jądrową, która miała miejsce w wyniku wielkiego trzęsienia ziemi i tsunami na wschodnim wybrzeżu Japonii w 2011r” (Health risk assessment from the nuclear accident after the 2011 Great East Japan Earthquake and Tsunami).

Przewidywane ryzyko dla ludności w prefekturze Fukushima ogólnie, w Japonii oraz poza granicami kraju jest niskie. Nie należy spodziewać się zauważalnego wzrostu zachorowań na nowotwory powyżej ustalonego poziomu bazowego sprzed awarii.” – twierdzi WHO, zalecając wdrożenie programu monitorowania i badań przesiewowych ludności.

"Najistotniejsza kwestia" – tłumaczy Maria Neira z WHO – "to ryzyko konkretnych nowotworów powiązane z konkretnymi lokalizacjami i czynnikami demograficznymi.”  Chodzi tu przede wszystkim o mieszkańców Namie, które znajdowało się poza strefą ewakuacji, na północny zachód od elektrowni, dokąd wiatr nawiewał substancje promieniotwórcze. Ci spośród 22 000 mieszkańców Namie, którzy nie wyjechali i spędzili w domach 4 miesiące po katastrofie zostali uznani za grupę narażoną na otrzymanie najwyższych dawek. WHO oszacowało, że wynikiem może być niewielki wzrost ryzyka zachorowań  na nowotwory. Drugą w kolejności, najbardziej narażoną grupą jest 7000 osób, które 4 miesiące po awarii spędziły w Iitate. Tam wzrost ryzyka jest o połowę niższy niż wzrost przewidziany dla Namie. Zespół WHO nie dysponuje jednak danymi, które pozwoliłyby stwierdzić, ile osób tak naprawdę nie wyjechało i faktycznie spędziło te 4 miesiące w Namie i Iitate. Nie wiadomo też, ile spośród tych osób to noworodki, które są przedmiotem analiz ryzyka.

Wykorzystanie przez WHO metody bezprogowej przy szacowaniu wpływu radiacji na zdrowie daje ostrożnie zawyżone wyniki. Zastosowana metoda budzi kontrowersje, zwłaszcza że skutki zdrowotne otrzymania niskich dawek są tak niewielkie, że inne czynniki środowiskowe i styl życia z łatwością nad nimi przeważają. WHO skomentowało te sprzeczne opinie na temat zastosowanej przez siebie metody, stwierdzając, że celem było zachowanie “ostrożności” i „uniknięcie niedoszacowania ryzyka.”  

W zeszłym roku ONZ podążając za radą Komitetu Naukowego ds. Skutków Promieniowania Jonizującego ONZ (UN Scientific Committee on the Effects of Atomic Radiation, UNSCEAR) stwierdziło, że "nie zaleca się mnożenia niskich dawek promieniowania przez dużą liczbę ludności, jaka je otrzymała w celu oszacowania skutków zdrowotnych dla populacji narażonej na wzrost dawki o wartości równej lub niższej niż otrzymana w wyniku naturalnego promieniowania tła.”

Co więcej, UNSCEAR uważa, że istnieją tylko dwie sytuacje, w którym dawkom poniżej 100 mSv należy przypisać skutki zdrowotne: gdy samoczynne wystąpienie danego problemu zdrowotnego zdarza się rzadko a jego wrażliwość na promieniowanie jest wysoka oraz gdy liczba odnotowanych przypadków przewyższa granicę błędu statystycznego. Przykładem może być nowotwór tarczycy u noworodków, jaki zaobserwowano po katastrofie w Czarnobylu a którego nie należy obawiać się w Fukuszimie ze względu na natychmiast podjęte przez rząd działania zapobiegawcze.

Ewidentne skutki zdrowotne w wyniku działania promieniowania jonizującego obserwuje się przy dawkach przekraczających 1000 mSv. To dużo więcej niż 10 -50 mSv, które wg szacunków WHO otrzymali mieszkańcy Namie i Iitake. Analizy WHO pokazują, że na obszarze prefektury Fukuszima dawki oscylowały pomiędzy  1-10 mSv, said WHO.

WHO wydało rządowi Japonii zalecenie kontynuacji programu monitorowania i badań przesiewowych ludności narażonej na działanie promieniowania jonizującego w wyniku awarii. WHO zauważa też, że awaria i ewakuacja ludności “mogą mieć psychologiczne skutki, które odbiją się na zdrowiu i samopoczuciu ludności.” Inne skutki, które zauważył już rząd Japonii to przedwczesne zgony osób starszych, które siłą ewakuowano ze szpitali i domów opieki w wyniku awarii.  

Źródło: WNN

 
Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+Print this page