Po zamknięciu pierwszych niemieckich elektrowni coraz głośniej mówi się o codziennej walce o utrzymanie dostaw energii.

W rok po zamknięciu połowy elektrowni jądrowych w kraju rząd przekonuje, że proces przestawienia gospodarki  na odnawialne źródła energii realizowany jest zgodnie z planem.  Z opinią tą nie zgadza się wielu ekspertów, podkreślających trudności w realizacji tych założeń. 

Chociaż celem długofalowym jest znalezienie alternatywy dla 20GW mocy wytwórczych wyłączanych elektrowni jądrowych, najpilniejsze potrzeby Niemiec związane są ze stanem sieci przesyłowej.

“Przetrwaliśmy zimę”, stwierdza Volker Weinreich, szef północnego rejonu energetycznego Tennet, operatora jednej z czterech regionalnych sieci wysokiego napięcia w Niemczech. “Mieliśmy jednak dużo szczęścia i zbliżamy się do granicy naszych możliwości.” – dodaje.

W 2011roku przeprowadzono 1024 interwencje zapobiegające niedoborom mocy na liniach Tennet, rozciągających się od Alp po Morze Północne. To czterokrotnie więcej interwencji niż w poprzednich latach.

Od momentu, gdy 8 z 17 niemieckich elektrowni jądrowych zostało zatrzymanych po awarii w Japonii, sieci dystrybucji w całym kraju zmagają się z nowymi, poważnymi wyzwaniami. W pierwszych dniach lutego niewiele brakowało do pierwszych wyłączeń zasilania.

Kiedy ulokowane głównie na południu elektrownie jądrowe przestały pracować, wielkie ośrodki przemysłowe wokół Stuttgartu i Monachium zaczęły pobierać bezprecedensowe ilości energii z elektrowni gazowych i węglowych oraz farm wiatrowych na północy kraju. W efekcie czego przesył z północy na południe poszybował w górę do poziomów, jakich projektanci sieci nie brali pod uwagę.

Chociaż możliwe rozwiązania, od budowy nowych elektrowni gazowych na południu Niemiec po nowe linie przesyłowe usprawniające przepływ energii na linii północ-południe, nie budzą kontrowersji, ich realizacja stoi pod znakiem zapytania. Inwestorzy pozostają niechętni budowie nowych elektrowni gazowych, obawiając się ich niepełnego wykorzystania jedynie jako uzupełnienia dla farm wiatrowych, w sytuacji gdy energia z wiatru jest prawnie uprzywilejowana.

W fazie planowania utknęła także budowa nowych linii przesyłowych,  których koszt, według rządowych szacunków, może podnieść ceny prądu nawet o 8%.

Władze federalne poszukują możliwych zachęt do budowy rezerwowych elektrowni gazowych. Na lato tego roku zapowiedziana jest prezentacja nowego kompleksowego planu sieci przesyłowych – jednocześnie rząd obiecuje, że ceny prądu w długim okresie nie będą rosły.

Eksperci obawiają się jednak o tempo realizacji i koszt dla użytkowników. Pojawiają się głosy,  że wiodąca gospodarka przemysłowa Europy potrzebuje niezawodnego, czystego i ekonomicznego źródła energii. Problemy z sieciami muszą zostać rozwiązane do roku 2015, w którym rozpocznie się proces wyłączania pozostałych 9 elektrowni jądrowych. Niestety zaprojektowanie i budowa elektrowni czy linii przesyłowej trwa  sześć do siedmiu lat. Aby okres ten skrócić do dwóch czy trzech lat Niemcy potrzebują “ośrodka kontroli i koordynacji”, zdolnego monitorować postępy, wskazywać priorytety i kolejne kroki oraz wymuszać ich realizację.

Źródło: Financial Times

 
Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+Print this page