Czy warto pójść śladem Niemiec i zrezygnować z energetyki jądrowej? Artykuł napisany pod kierownictwem prof. Andrzeja Strupczewskiego z NCBJ

  • Ostatnie reaktory w Niemczech mają zostać wyłączone w grudniu 2022 r.
  • Energetyka jądrowa i węglowa mają zostać zastąpione "zieloną" energią
  • Koszty "Rewolucji energetycznej do 2030 roku wyceniono na 1 bilion EUR (1 000 mld EUR)
  • Łączne koszty dopłat do OZE w postaci taryf stałych od 2000 roku przekroczyły już 100 mld EUR, a tylko w 2013 roku wyniosą one 20,4 mld EUR
  • Utrzymanie Odnawialnych Źródeł Energii w systemie powoduje konieczność budowy stabilnych źródeł takich jak elektrownie węglowe i gazowe (jądrowe są zakazane przez rząd)
  • Funkcjonowanie dużej ilości farm wiatrowych i paneli fotowoltaicznych destabilizuje system elektroenergetyczny Niemiec i krajów sąsiednich (w tym Polski), grożąc blackoutami (przerwami w dostawach energii do odbiorców)

Energetyka jądrowa funkcjonuje w Niemczech od lat 60-tych. Najwięcej bloków jądrowych zbudowano i uruchomiono w latach 70-tych i 80-tych (ostatnie w 1988). W 2001 roku rząd (koalicja CDU-Zieloni) zmusił firmy energetyczne do wyłączenia wszystkich reaktorów w latach 2005-2021, co było realizacją obietnic wyborczych partii Zieloni (Die Grünen), która nota bene w wyborach do Bundestagu ledwo przekroczyła próg wyborczy.

W połowie 2008 r. kanclerz Angela Merkel zaczęła otwarcie mówić o rewizji polityki energetycznej. W dniu 9 czerwca 2008 r. po spotkaniu władz CDU i CSU w Erding w Bawarii stwierdziła, że „decyzja o wycofaniu się RFN z energetyki jądrowej była błędem”. Kierownictwa obu chadeckich ugrupowań jednomyślnie opowiedziały się za zatrzymaniem likwidacji EJ. Następnie 18 czerwca w Berlinie powiedziała, że „nie ma sensu wyłączenie w ciągu
12 lat wszystkich elektrowni atomowych, by potem kupować prąd z takich elektrowni w Czechach, we Francji czy w Finlandii.”
Po wygranych wyborach w 2009 roku koalicja CDU/CSU-FDP zadeklarowała cofnięcie decyzji rządu z 2001 r. i wydłużenie okresu eksploatacji reaktorów, niektórych nawet do 2036 roku. Formalną decyzję podjęto w grudniu 2010 r., kiedy prezydent Niemiec podpisał nowelizację niemieckiego prawa atomowego (Atomgesetz). W zamian jednak właściciele elektrowni jądrowych zostali obłożeni dotkliwymi podatkami (dodatkowymi w stosunku do już istniejących).
W marcu 2011 r. doszło do awarii w EJ Fukushima Daiichi w Japonii. Ponieważ w tym czasie trwała kampania wyborcza w Badenii-Wirtembergii kanclerz Angela Merkel w obawie przed zwycięstwem przeciwników politycznych przejęła ich postulat likwidacji energetyki jądrowej w Niemczech i zdecydowała o natychmiastowym wyłączeniu 8 najstarszych reaktorów oraz skróceniu okresu eksploatacji pozostałych 9 reaktorów, z których ostatnie miały od tej pory zostać wyłączone w 2022 roku. Po awarii w Fukushimie liczba przeciwników energetyki jądrowej Republice Federalnej była tak duża, że ten postulat polityczny miał dużą siłę oddziaływania i musieli się z nim liczyć również politycy projądrowej dotychczas partii CDU/CSU.
Rząd Republiki Federalnej Niemiec oficjalnie przyznał, że powodem wyłączenia reaktorów nie są względy bezpieczeństwa, gdyż reaktory niemieckie spełniają wszystkie normy obowiązujące w RFN (konferencja prasowa ministra środowiska i bezpieczeństwa reaktorów Norberta Röttgena w maju 2011 r.).

Angela Merkel ogłosiła rozpoczęcie "Rewolucji Energetycznej" (niem. "Energiewende"), która miała polegać na likwidacji energetyki jądrowej i węglowej oraz przejściu niemal w całości na Odnawialne Źródła Energii do 2050 roku (dokładnie 80%).
Koszty "Rewolucji energetycznej"
Już w rok po rozpoczęciu "Energiewende" okazało się, że osiągnięcie zamierzonych celów będzie znacznie trudniejsze niż pierwotnie zakładano. W dniu 22 sierpnia 2012 r. Niemiecka Agencja Energii (Deutsche Energie-Agentur, DENA) opublikowała raport, w którym określiła kształt niemieckiego sektora elektroenergetycznego w 2050 r. w przypadku realizacji rządowego celu 80-procentowej produkcji energii w OZE.

Główne wnioski z analizy wykonanej przez DENA są następujące:
1. Pomimo osiągnięcia przez OZE poziomu wytwarzania ponad 80% energii elektrycznej w Niemczech w roku 2050, elektrownie węglowe i gazowe będą w tym czasie stanowiły 60% mocy dyspozycyjnej (gwarantowanej) w niemieckim systemie elektroenergetycznym (61 GW na 240 GW całkowitej mocy zainstalowanej). OZE będą stanowić niecałe 24% mocy dyspozycyjnej, a urządzenia do magazynowania energii 9%. Dalsze ok. 8% mocy trzeba będzie pozyskać albo poprzez modernizację starych elektrowni konwencjonalnych, albo poprzez stały import z elektrowni zagranicznych, pracujących na potrzeby Niemiec (w tym celu muszą zostać zawarte odpowiednie umowy międzynarodowe).
2. Począwszy od 2020 roku kraj będzie dysponował nadwyżką produkcji energii elektrycznej ze względu na dużą moc zainstalowaną w OZE. Nie będzie jednak możliwości wykorzystywania tych nadwyżek każdorazowo ze względu na ograniczony popyt i ograniczone możliwości wymiany międzysystemowej z krajami sąsiednimi. DENA szacuje, że w 2050 roku około 15% energii produkowanej przez OZE (ok. 66 TWh) nie znajdzie odbiorców ani w Niemczech ani za granicą. Spowoduje to, że Niemcy z eksportera staną się importerem energii elektrycznej netto o wolumenie 134 TWh rocznie (22% zużycia krajowego), o ile nie zbuduje się dodatkowych elektrowni konwencjonalnych (a planów budowy takich elektrowni po 2020 roku nie ma).
3. Realizacja celu 80% energii z OZE będzie wymagała: budowy nowych elektrowni węglowych i gazowych (przy założeniu likwidacji elektrowni jądrowych), budowy i rozbudowy wielu linii elektroenergetycznych oraz połączeń transgranicznych z krajami sąsiednimi, budowy instalacji do magazynowania energii, wprowadzenia systemu zarządzania popytem na energię oraz poważnych zmian organizacji rynku energii w Niemczech.
4. Niemcy będą musieli zbudować i uruchomić najpóźniej do 2030 roku 49 GW nowych mocy w elektrowniach konwencjonalnych oraz dodatkowe 12 GW mocy w konwencjonalnych elektrociepłowniach. Budowa tych mocy (poza elektrociepłowniami) stoi pod znakiem zapytania ze
względu na ekonomiczną nieopłacalność eksploatacji elektrowni węglowych i gazowych w jednym systemie z nieregularnie pracującymi i dotowanymi OZE.
5. W 2050 roku ceny energii w Niemczech będą znacznie wyższe niż dziś. Będzie to spowodowane wysokimi kosztami budowy i utrzymania dużych mocy w systemie (w znacznej części rezerwowych), rozbudowy i przebudowy infrastruktury sieciowej (na potrzeby OZE trzeba będzie zbudować dodatkowe 135 000 – 193 000 km sieci przesyłowych, plus modernizacja kolejnych 20 000 km sieci, co pochłonie 27,5 – 42,5 mld EUR do roku 2030), utrzymania dużej rezerwy mocy, podłączenia morskich farm wiatrowych, utrzymania zdolności magazynowania energii przez system oraz kosztów zarządzania
popytem energii.

W 2050 roku koszty wytwarzania energii w OZE nadal będą wyższe niż cena energii na rynku, jeżeli ten będzie funkcjonował w obecnym kształcie. Spowoduje to przerzucanie dodatkowych kosztów generowanych przez OZE na odbiorców końcowych. Obniżenie ceny będzie możliwe przez zmiany w systemie dotowania OZE oraz stworzenie europejskiego rynku mocy. Spowoduje to jednak znaczne uzależnienie Niemiec od zagranicznych wytwórców energii. Ponadto, warunkiem koniecznym do zwiększenia możliwości przesyłu transgranicznego jest budowa Jednolitego Europejskiego Rynku Energii, co wymagać będzie bardzo poważnego wsparcia politycznego i harmonizacji polityk energetycznych krajów członkowskich UE.
Pół roku później, w lutym 2013 r., minister środowiska Peter Altmeier publicznie przyznał, że koszt przestawienia niemieckiej energetyki z atomu i węgla na OZE tylko do roku 2030 wyniesie 1 bilion EUR (1 000 mld EUR), z czego 680 mld EUR pochłoną koszty dotacji do OZE w postaci gwarantowanych taryf stałych. Koszt ten może wzrosnąć, jeśli ceny energii na rynku spadną, co już w chwili obecnej trwa i jest spowodowane właśnie dotowaniem OZE.
Zagrożenie bezpieczeństwa dostaw energii
Nagłe wyłączenie z powodów politycznych 8 bloków jądrowych poważnie naraziło niemiecki system elektroenergetyczny. Brak tych stabilnych źródeł w systemie spowodował, że – jak informuje niemiecki urząd regulacji energetyki (Bundesnetzagentur) w swoim raporcie za 2012 rok – błędne prognozy produkcji energii ze źródeł odnawialnych (OZE), ujemne ceny energii na rynku, konieczność kosztownego interwencyjnego eksportu nadwyżek energii zagroziły bezpieczeństwu dostaw energii w Niemczech w zimie 2011/2012.

Nagła decyzja rządu Niemiec o natychmiastowym wyłączeniu 8 reaktorów oraz skróceniu okresu eksploatacji 9 pozostałych była naruszeniem umowy z operatorami, obowiązującej od 2010 roku, kiedy rząd zgodził się na wydłużenie okresu eksploatacji reaktorów nawet do 2036 roku. Operatorzy elektrowni (RWE, E.On, EnBW i Vattenfall) rozpoczęli składanie pozwów sądowych przeciwko państwu. Pierwsze złożone pozwy dotyczą podatku od paliwa jądrowego, który rząd federalny ściaga od operatorów pomimo złamania umowy z 2010 r. Od stycznia 2011 r. do końca 2012 r. niemieckie EJ zapłaciły 1,5 mld EUR z tytułu podatku od paliwa jądrowego i płacą nadal, zatem kwota odszkodowania z tego tytułu będzie znacznie wyższa, biorąc pod uwagę, że sprawa trafiła ostatecznie do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie na wyrok trzeba będzie zaczekać wiele miesięcy.
Drugim tytułem do przyznania odszkodowania, o które będą starać się właściciele elektrowni jądrowych, są utracone zyski, które właściciele EJ wycenili na ponad 30 mld EUR.

Źródło: www.atom.edu.pl prowadzona przez Narodowe Centrum Badań Jądrowych

 
Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+Print this page