Brytyjski rząd znalazł się w niewygodnym położeniu między młotem a kowadłem, robiąc jednocześnie wszystko, aby w nadchodzących latach głównym pytaniem Brytyjczyków nie stało się złowróżbne “kto zgasił światło?!”.  Do końca 2020 roku, wyłączona zostanie jedna czwarta starzejących się brytyjskich siłowni. Tymczasem, prognozy przewidują, że zużycie prądu podwoi się, bo ludzie coraz częściej wykorzystują elektryczność jako źródło ogrzewania i jako paliwo dla własnych samochodów. Zobowiązania wpisane w traktaty unijne nakładają obowiązek zwiększenia udziału źródeł odnawialnych w miksie paliwowym do 30% do roku 2020. Tymczasem, opłaty za prąd dostarczany do gospodarstw domowych wzrosną trzykrotnie w stosunku roku 2004. W ciągu następnych czterech lat, ponad 8,5 miliona ludzi znajdzie się w strefie „energetycznego ubóstwa”, nie mogąc zaspokoić własnych potrzeb po cenach, na które ich stać.

Rozwiązaniem byłoby sfinansowanie przez inwestorów prywatnych budowy morskich farm wiatrowych i elektrowni jądrowych o łącznej wartości 110 miliardów funtów. Aby podnieść poziom bezpieczeństwa inwestorów, projekt Prawa Energetycznego, który opublikowano wczoraj uwzględnia środki pozwalające na tworzenie złożonych “umów różnicowych”, które złagodzą niektóre niepewności związane ze zmienną ceną elektryczności.

Takie rozwiązanie jest konieczne. Bez usankcjonowanej prawnie pomocy dla inwestorów, wymagające dużych nakładów inwestycyjnych projekty elektrowni wytwarzających prąd ze źródeł innych niż źródła kopalne mogą nigdy nie wyjść poza fazę planowania. Takie rozwiązanie niestety wiąże się ze wzrostem cen energii i dodatkowym wydatkiem rzędu 200 funtów rocznie dla przeciętnego gospodarstwa domowego. Nie ma jednak innej drogi jak tylko modernizacja brytyjskiej infrastruktury energetycznej. Wyłączenie takiej liczby elektrowni oznacza, że nie można dłużej zwlekać z podjęciem odpowiednich działań.

To przede wszystkim budowa nowych elektrowni jądrowych jest konieczna, aby sprostać przyszłym potrzebom energetycznym Wielkiej Brytanii, bo to atom zapewnia nieprzerwaną, bez emisyjną produkcję energii, która zapewnia stabilność dostaw w okresach, kiedy naturalnym rytmem energii nie może dostarczać wiatr. Nawet jeśli powstaną nowe elektrownie węglowe, to nałożenie na nie ograniczeń emisji CO2 będzie oznaczać konieczność stosowania kosztownej (i dotychczas niesprawdzonej) technologii wychwytywania gazów cieplarnianych.

W perspektywie średniookresowej, Prawo Energetyczne nie przyczyni się do zmniejszenia zależności kraju od importowanego gazu i narażenia na ryzyko cenowe, jakie wiąże się z jego wykorzystaniem. Nie jest też jaskółką, która zwiastuje wiosnę i inicjatywą, która pozwoli rozwiązać problem przeciągów, cieknących dachów i ogólnego niedogrzania wielu brytyjskich domów. To poprawa efektywności energetycznej byłaby najszybszym i najtańszym sposobem obniżenia zarówno rachunków, jak i poziomu emisji. Nie ma jednak innej drogi, jak tylko  szybko i sprawnie realizować projekty nowych obiektów jądrowych.

Źródło: The Independent

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+Print this page