W elektrowni jądrowej Sendai na japońskiej wyspie Kiusiu włączono reaktor jądrowy – po raz pierwszy od trzęsienia ziemi i fali tsunami, które cztery lata temu spowodowały awarię w siłowni jądrowej Fukushima I.

11 sierpnia 2015 roku Operator Kyushu Electric Power Co. poinformował, że zgodnie z wcześniejszymi planami, uruchomiono reaktor nr 1 w elektrowni Sendai. To pierwszy z 43 japońskich reaktorów, który wrócił do pracy po katastrofie w Fukushimie. Obiekt o mocy 846 MW może wyprodukować energię elektryczną na potrzeby 784 tys. osób.

–Japonia przypomniała światu, że jest zaangażowana w tworzenie lepszej przyszłości. To niezwykle ważny krok dla Japonii na drodze do powrotu do niezależności energetycznej, poprawy bilansu handlowego oraz redukcji emisji– skomentowała  wydarzenie Agneta Rising, Dyrektor Generalna World Nuclear Association  (WNA). 

Przed trzęsieniem ziemi i wywołanym przez nie tsunami, które wiosną 2011 r. spowodowały awarię siłowni Fukushima Daiichi, elektrownie jądrowe stanowiły podstawę systemu energetycznego Japonii. W wyniku katastrofy kraj wprowadził zaostrzone wymogi bezpieczeństwa jądrowego, czego efektem była decyzja o uśpieniu całej floty reaktorów – 2 lata temu zamknięty został ostatni z działających obiektów. We wrześniu 2014 roku japoński Urząd ds. Energii Atomowej uznał dwa reaktory w Sendai za bezpieczne w myśl nowych, rygorystycznych norm. Przywrócenie do pracy pierwszego z nich oznacza stopniowy powrót kraju do energetyki jądrowej.

–To ważny etap w procesie odbudowy zaufania społecznego. To zrozumiałe, że wiara w technologię jądrową została znacznie zachwiana po wydarzeniach z 2011 roku. Japończycy powinni przekonać się jednak, że nowe reaktory funkcjonują efektywnie i całkowicie bezpiecznie, a operatorzy są w pełni oddani trosce o zdrowie ludzi i ochronę środowiska. Należy pamiętać, że energetyka jądrowa historycznie odgrywała kluczową rolę w rozwoju japońskiego przemysłu, pozwalała na utrzymanie niskich cen i zapewniała bezpieczeństwo energetyczne kraju– podkreśla Agneta Rising. 

Jak wynika z danych WNA, po rezygnacji kraju z tego źródła wytwarzania, koszty produkcji energii zdecydowanie wzrosły. Japonia jest obecnie największym importerem LNG (85 mln ton rocznie), płacąc za dostawy niemal dwa razy więcej niż Europa i czterokrotnie więcej niż Stany Zjednoczone. Rocznie kraj wydaje na import surowców energetycznych o 30 mld dol. więcej niż przed katastrofą, a rachunek przeciętnego gospodarstwa za prąd wzrósł w ciągu ostatnich lat o 30%.

 japonia_banner_570x342

 

 

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+Print this page