Wyniki testów odpornościowych europejskich elektrowni jądrowych nie mają żadnego znaczenia dla polskiego programu jądrowego – oceniają eksperci. Wskazują, że polska elektrownia będzie już spełniać wszystkie wymagania, sprawdzane w czasie stress-testów.

Dodatkowe testy wytrzymałościowe w Europie zarządzono po awarii w Fukushimie. Przeprowadzono je w elektrowniach krajów UE, w Szwajcarii i na Ukrainie. Raport po nich stwierdza, że ogólne standardy bezpieczeństwa jądrowego w UE są wysokie i nie ma pilnej potrzeby zamknięcia jakiejkolwiek elektrowni atomowej, ale KE zaleca poprawę bezpieczeństwa, na co trzeba 10-25 mld euro. "Prawie wszędzie jest miejsce na poprawę bezpieczeństwa" – oświadczył, prezentując w czwartek dokument, komisarz ds. energii Gunter Oettinger.

 Specjalista ds. bezpieczeństwa jądrowego z Narodowego Centrum Badań Jądrowych prof. Andrzej Strupczewski powiedział PAP, że w przypadku każdego bloku jądrowego sprawdzono odporność na zdarzenia ujęte w projekcie, jak powódź czy trzęsienie ziemi, ale dodatkowo również na kompletną utratę zasilania elektrycznego oraz przypadek stopienia się rdzenia reaktora, a założenia tych prób były dużo ostrzejsze od wcześniejszych testów bezpieczeństwa.

 "W elektrowniach wykryto różne miejsca, które można by ulepszyć i wzmocnić, co nie jest dziwne, bo mają one po 30, 40 lat. Natomiast elektrownia III generacji, którą mamy budować w Polsce, będzie spełniać wszystkie aktualne wymagania" – podkreślił.

 Stanisław Janikowski z Państwowej Agencji Atomistyki – pełniącej też funkcję polskiego dozoru jądrowego – powiedział PAP, że jeśli chodzi o program energetyki jądrowej w Polsce, to nasze nowe przepisy uwzględniają już wnioski z najnowszych wydarzeń, takich jak Fukushima. "Elektrownia w Polsce powstanie zgodnie z polskimi wymaganiami i dzisiejsze wnioski w ogóle nie będą Polski dotyczyły" – wyjaśnił. "To jest przyznawane na arenie międzynarodowej, że nasze przepisy są jednymi z najbardziej +wyśrubowanych+ na świecie" – zaznaczył.

 Janikowski przypomniał, że przemysł jądrowy jest jedną z najściślej unormowanych działalności, zarówno w kwestiach ochrony przed promieniowaniem, jak i bezpieczeństwa technicznego. "W przypadkach, np. bezpieczeństwa chemicznego czy kontaktu z niebezpiecznymi substancjami tak wyśrubowanych norm się nie spotyka. Spełnienie tych wymagań jest bardzo trudne i jeżeli w świetle nowych wydarzeń zmieniają się one, możemy się spodziewać, że minie pewien czas, zanim wszyscy się dostosują" – zaznaczył.

 Strupczewski zaznaczył, że spośród reaktorów III generacji w ramach stress-testów przebadano francuskie reaktory EPR, powstające we Francji i w Finlandii. Okazało się, że środki na wypadek powodzi są wystarczające, być może natomiast trzeba będzie poprawić szczelność przejść między budynkami, zalecono też zwiększenie zapasu paliwa do generatorów, które mają w razie potrzeby zastąpić generatory awaryjne – dodał Strupczewski. Jego zdaniem, próby odpornościowe prawdopodobnie przeszłyby też reaktory amerykańskie czy japońskie, jakie mogą zostać zaoferowane Polsce.

 "Wniosek jest taki, że EPR i prawdopodobnie inne reaktory III generacji, które były zatwierdzane po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r. wytrzymują tak wiele rzeczy, że akcja stress-testów nie dała w nich wielkich rezultatów" – ocenił ekspert.

 Strupczewski uważa też, że wskazana w raporcie kwota nie będzie wielkim problemem dla energetyki jądrowej. "We Francji reaktory II generacji produkują prąd po 42 euro za MWh, prąd z EPR ma kosztować 65-70 euro, ale pod względem bezpieczeństwa wiele już w tym reaktorze zmieniać nie trzeba. Ulepszenia, dające większe bezpieczeństwo odbijają się w kosztach i nie ma wątpliwości, że koszty inwestycyjne III generacji są wyższe. Koszty odporności są więc wliczone" – wyjaśnił.

 Dyrektor ds. inżynierii jądrowej i nowych projektów EDF – największego operatora elektrowni jądrowych na świecie – Dominique Lagarde ocenił, że "w tym raporcie nie ma nic nowego". Przypomniał, że po awarii w Fukushimie EDF samodzielnie wykonał testy bezpieczeństwa w swoich 19 elektrowniach we Francji zgodnie z wymaganiami sformułowanymi przez francuski dozór jądrowy ASN. "Wszystkie wyniki opublikowaliśmy we wrześniu 2011 r." – przypomniał.

 Jak mówił Lagarde, kolejnym etapem było przeanalizowanie raportu EDF przez ASN, po czym sformułowano wnioski, mówiące, że stan bezpieczeństwa jest satysfakcjonujący, ale są rzeczy, które można jeszcze poprawić. "Obecnie kontynuujemy normalny dialog między operatorem a urzędem dozoru na temat wdrożenia usprawnień" – podkreślił.

 

Źródło: PAP 

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+Print this page