Administracja Obamy: Elektrownie jądrowe to klucz do osiągnięcia celu w zakresie redukcji emisji dwutlenku węgla

W kwestii globalnego ocieplenia Barack Obama zawsze wypowiadał się chętnie i jasno. Przykładem niech będzie następujący cytat z ostatniego orędzia:

Debata jest rozstrzygnięta. Zmiany klimatyczne są faktem. A gdy nasze dzieci spojrzą nam w twarz i zapytają czy zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy by zostawić im bardziej przewidywalny, bardziej bezpieczny świat wyposażony w nowe źródła energii, chcę by odpowiedź brzmiała – tak, tak właśnie zrobiliśmy.

Po takim wstępie, na scenę wszedł Peter Lyons, młodszy sekretarz Departamentu Energii (DOE) ds. Energetyki Jądrowej. Lyons to dawny członek Komisji Regulacji Energetyki Jądrowej (NRC) i doradca byłego senatora Pete’a Domenici i zabrał głos podczas 10 dorocznej konferencji z zakresu energetyki jądrowej w Waszyngtonie, która odbyła się w ubiegłym tygodniu. Przedstawił tam opinię administracji prezydenta na temat energetyki jądrowej.

Nie przebierał też w słowach.  Wyraził bardzo poważne obawy, że wywołany przez utratę istniejących, sprawnych elektrowni jądrowych wzrost emisji będzie miał bardzo wysoką cenę.

Lyons opisał analizowany przez DOE scenariusz, w którym 30 procent z floty 100 reaktorów ulega wyłączeniu. Dodał również, że w opinii DOE wiele z planowanych obecnie wyłączeń elektrowni jest przedwczesnych. Jeśli wyłączenia zostaną przeprowadzone zgodnie z obowiązującym planem, osiągnięcie redukcji emisji o 17% w stosunku do wielkości z roku 2005 stanie się całkowicie nierealne.

Zdaniem Lyonsa istotnym problemem jest brak mechanizmu, dzięki któremu rynek uznałby wartość bezemisyjnych technologii wytwarzania energii, w tym w szczególności technologii jądrowej. Według serwisu informacyjnego Greenwire,  Lyons stwierdził: “Kiedy dobrze zarządzane, czyste [jądrowe] źródła energii wypadają z rynku pod wpływem spadku popytu, niskich cen gazu i samej struktury rynku, to rynek wysyła niewłaściwy sygnał.”

Inni w ten sam dzwon biją na alarm już od dłuższego czasu. W listopadzie ubiegłego roku czterech z pięciu najlepszych światowych ekspertów do spraw klimatu wyraziło swój niepokój w liście otwartym do organizacji ekologicznych. Przesłanie listu było proste: jeśli naprawdę chcecie powstrzymać zmiany klimatu, zrezygnujcie z blokowania energetyki jądrowej. W październiku grupa globalnych inwestorów wezwała kraje emitujące najwięcej CO2 do przeprowadzenia analizy porównawczej ryzyk związanych z podjęciem działań na rzecz zmian klimatu i ryzyka, jakim obarczone jest udawanie, że nic się nie dzieje. Jednocześnie najnowsze badania opinii publicznej wskazują, że wyborcy wszystkich partii domagają się podjęcia walki ze zmianą klimatu. Przemówienie Lyons’a było najwyraźniejszym jak dotąd głosem poparcia ze strony administracji Obamy dla energetyki jądrowej.

Co to oznacza dla branży jądrowej i przyszłości energetyki zero-emisyjnej?

Energetyka jądrowa dostarcza ok. 20 procent wytwarzanej w USA energii, stanowiąc przy tym 64 procent wszystkich źródeł zero-emisyjnych. Wiele elektrowni jądrowych przynosi jednak coraz niższe zyski. Przy rosnącej wydajności energetycznej, reakcji popytu i osłabionej gospodarce wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną jest bardzo niski. Ceny energii dodatkowo obniżył tani gaz — obcinając przy tym zyski istniejącej floty jądrowej.

Elektrownie jądrowe nie otrzymują subsydiów, jak inne elektrownie nieemitujące związków węgla. Elektrownie słoneczne i wiatrowe dotowane są zaś podwójnie. Otrzymują dopłaty bezpośrednie — w ostatniej puli odnowionych ulg podatkowych dla wytwórców energii (PTC) było to 12,1 miliarda dolarów. Natomiast w 30 stanach oraz dystrykcie Columbia przepisy o udziale energii odnawialnej wymagają od konsumentów zakupu określonej ilości energii wytwarzanej z wiatru lub słońca.

Jednocześnie USA zamknęło ostatnio kilka elektrowni, na przykład Kewaunee w stanie Wisconsin, i to pomimo, że uzyskała ona w 2008 roku przedłużenie licencji do roku 2033 oraz czy Vermont Yankee, która w 2011 uzyskała przedłużenie licencji o 20 lat. Zastąpienie zaledwie tych dwóch elektrowni nowymi elektrowniami gazowymi oznacza emisję milionów ton związków węgla.

Utilities Observer, serwis branżowy formy Morningstar, wskazał sześć innych elektrowni jądrowych, którym grozi zamknięcie. Znajdują się wśród nich elektrownia Indian Point firmy Entergy, zasilająca Manhattan; elektrownie Fitzpatrick i Pilgrim w Plymouth, stan Massachussets; elektrownie firmy Exelon:  Ginna w Rochester, stan Nowy Jork i Three Mile Island w Middletown w Pensylwanii oraz elektrownia Davis Besse firmy FirstEnergy, w Toledo, Ohio.

Skutki masowych wyłączeń elektrowni jądrowych w Niemczech dowodzą, że obawy Lyons’a nie są bezpodstawne. W następstwie katastrofy w japońskiej elektrowni Fukushima Daichii, do której doszło po niezwykle silnym trzęsieniu ziemi i tsunami w marcu 2011 roku, Niemcy zaczęły w ekspresowym tempie wyłączać własne elektrownie jądrowe. Według Międzynarodowej Agencji Energetyki (IEA), reaktory niemieckie dostarczały od 30 do 35 terawatogodzin energii rocznie – około jednej czwartej energii wytwarzanej w kraju. (Podobne proporcje mamy w USA, gdzie flota reaktorów dostarcza około 19 procent energii). Nie trudno zgadnąć, że jedynym źródłem zdolnym zastąpić utracone przez Niemcy moce były paliwa kopalne.

Robert Wilson, matematyk-ekolog z Uniwersytetu  Strathclyde w Glasgow, w Szkocji, przeprowadził analizę skutków tej decyzji. W artykule zatytułowanym “Niemieckie głupstwo jądrowe” ( Germany’s Nuclear Folly)  Wilson dowodzi, że w zależności od tego czy Niemcy do zapełnienia luki po energii jądrowej wybrały gaz czy węgiel, decyzja ta przyczyniła się do ogromnego wzrostu emisji dwutlenku węgla do atmosfery o dodatkowe 15 do 30 milionów ton rocznie.

W jaki sposób Biały Dom może uniknąć powstania u siebie podobnej sytuacji? Lyons podsuwa rozwiązania, dzięki którym rynki szybciej uznałyby wartość źródeł bezemisyjnych — wprowadzenie opłat za emisję węgla, inaczej mówiąc mechanizm limitów i wymiany. Z analizy przeprowadzonej przez  Stanford Woods Institute for the Environment wynika, że opinia publiczna byłaby takiemu rozwiązaniu przychylna. Brytyjska spółka CDP, gromadząca dane o środowisku, publicznie oświadczyła, że większość dużych firm byłaby podobnego zdania.

Branża jądrowa to fundament naszej energetyki bezemisyjnej. Lyons — a być może również Prezydent Obama — dołączył właśnie do rosnącej liczby ekspertów i decydentów rozumiejących potrzebę stworzenia polityki, która uzna jej kluczową rolę.

Michael L. Krancer jest partnerem i kierownikiem grupy ds. energii, zasobów naturalnych i petrochemicznych w Blank Rome LLP, jak również byłym sekretarzem Departamentu Ochrony Środowiska stanu Pensylwania. Jego blog, Energy Trends Watch, opisuje wydarzenia w sektorze energetycznym, petrochemicznym i zasobów naturalnych.

 Źródło: Forbes Energy

Polityka energetyczna Ekologia Projekty jądrowe

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+Print this page