Hermann J. Muller, laureat Nagrody Nobla z 1946 r. za badania dotyczące promieniowania jonizującego nie miał racji, twierdząc, że każda, nawet najmniejsza dawka promieniowania jonizującego jest statystycznie szkodliwa dla organizmów żywych.

 

(podpis: Laureat Nagrody Nobla z 1946 r. Hermann J. Muller)

Hermann Muller, amerykański profesor zoologii, jest twórcą hipotezy LNT (od ang. Linear No-Threshold Theory) mówiącej, że każda, nawet najmniejsza dawka promieniowania jonizującego jest statystycznie szkodliwa dla organizmów żywych. Swoją hipotezę Muller wysunął na podstawie badań prowadzonych w latach dwudziestych XX w. nad populacją muszek owocówek. Wynika z niej, że nawet najmniejsze dawki promieniowania jonizującego wywierają negatywny wpływ na populację organizmów żywych.

- Hipoteza ta jest sprzeczna ze znanym od wieków zjawiskiem hormezy, pozytywnego wpływu na organizmy małych dawek niektórych czynników, które stają się szkodliwe, gdy ich dawka staje się duża - podkreślił dr Pawłowski rzecznik NCBJ (Narodowego Centrum Badań Jądrowych). Mimo to hipoteza LNT przez lata była dogmatem w medycynie i w świadomości społecznej, a jej twórca otrzymał za swoje badania w 1946 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.

Tymczasem z korespondencji, ujawnionej ostatnio przez profesora Edwarda Calabrese'go w czasopiśmie „Archives of Toxycology" wynika, iż Muller w chwili odbierania Nobla w 1946 r. znał wyniki badań amerykańskiego genetyka, Curta Sterna, zaprzeczające jego własnej teorii. Mimo to nawet się do nich nie odniósł w trakcie swego noblowskiego wykładu.

- Jedynymi cytowanymi przez Mullera pracami zostały te, które potwierdzały jego własną tezę, a więc mieliśmy do czynienia z klasycznym zatajeniem prawdy - skomentował prof. Ludwik Dobrzyński z NCBJ. - Muller prowadził swoje badania w obszarze dużych dawek, tysiące razy wyższych, niż poziom promieniowania naturalnego i nie miał podstaw do ekstrapolowania rezultatów do obszaru małych dawek, który przebadał Stern – dodał prof. Dobrzyński.

Według ekspertów NCBJ, współczesne badania pokazują, iż nie ma podstaw, by teorię Mullera traktować poważnie. - Ani w Hiroszimie i Nagasaki, ani w okolicach Czarnobyla nie ma wzrostu uszkodzeń dziedzicznych powodowanych przez promieniowanie - zaznacza przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa Jądrowego NCBJ, prof. Andrzej Strupczewski.

Hipotezę LNT - przypomniano w komunikacie NCBJ - przyjęła przed laty Międzynarodowa Komisja Ochrony Radiologicznej. Do dziś, zdaniem prof. Dobrzyńskiego, funkcjonuje ona, jako dogmat w świadomości społecznej. Stała się np. źródłem norm ochronnych - zdaniem specjalistów NCBJ bardzo wyśrubowanych i kosztownych do spełnienia - w medycynie nuklearnej i w innych obszarach zastosowania technologii jądrowych, m.in. w energetyce.

Wyniki Mullera wpłynęły także na poziom obaw społecznych wobec promieniowania, które - niezależnie od działań człowieka - jest naturalnym składnikiem środowiska, w którym żyjemy na Ziemi - zaznaczył rzecznik NCBJ.

Źródło: PAP, 28.09.2011